Po pierwszym meczu Malagi z Borussią Dortmund pisałem, że
obie drużyny zagrały na poziomie grupy ligi mistrzów. Tydzień później te same
zespoły przeszły niesamowitą metamorfozę tworząc spektakl godny finału tychże
rozgrywek. O takim postrzeganiu tego starcia zadecydowała piorunująca końcówka,
która stanie się pewnym symbolem ligi mistrzów, do którego będziemy sięgali
pamięcią przez kilka najbliższych lat.
Ci, którzy emocjonowali się końcówką poprzedniego sezonu w
Premier League, pamiętają na pewno mecz City – QPR, gdzie gospodarze do
mistrzostwa potrzebowali zwycięstwa, a na 2 minuty przed końcem sezonu
przegrywali 1-2. W przeciągu tych magicznych 2 minut udało im się wbić cudem
dwa gole potrzebne do zwycięstwa. Ta sytuacja jest bliźniaczo podobna do tego
czego byliśmy świadkami na Signal Iduna Park. Oczywiście, obie drużyny walczyły
o zupełnie inne cele, ale boiskowe zdarzenia były do siebie bardzo podobne.
Malaga, w 91 minucie prowadzi 1-2 i nic nie wskazuje na to, by cokolwiek mogło
pójść nie tak. Dwa błędy – najpierw Demichelisa, potem sędziego doprowadziły do
tego, że hiszpańska ekipa musiała pożegnać się z elitarnymi rozgrywkami na
rzecz Dortmundu.
![]() |
Przy decydującym golu dla Borussi był ewidentny spalony, lecz przy golu drugim golu dla Malagi także sędzia popełnił błąd |
Po tym spotkaniu ponownie pojawia się temat sędziów, którzy w
koncertowy sposób zaważyli o wyniku tego meczu. Owszem, obie drużyny odniosły
mniej więcej podobne korzyści i straty, ale takie pomyłki jakie miały miejsce
we wtorek nie mają prawa się zdarzyć. Problem polega na tym, że ciężko odnaleźć
jest złoty środek na poprawę sędziowania.
Jak wyglądał sam mecz?
![]() |
Spotkanie przebiegało w dobrym tempie, Borussia Dortmund
starała się od początku przejąć inicjatywę, natomiast Malaga próbowała
wychodzić z błyskawicznymi kontratakami. Swoje nadzieje opierała na geniuszu
Isco i solidności na prawej stronie. Hiszpańska drużyna wyszła w bardziej
defensywnym ustawieniu niż na La Rosaleda, Pellegrini postanowił zagęścić prawą
stronę Malagi, asekurując się przed groźnymi atakami Borussi na lewym skrzydle
skąd szło największe zagrożenie tydzień temu. Malaga nie grała też już tak
wysoko jak to miało miejsce tydzień temu, przez co dortmundczycy mieli ogromne
problemy z przedostaniem się pod bramkę. Ostatecznie odnieśli zwycięstwo dzięki
dwóm wrzutkom na aferę w pole karne. Przez cały mecz starali się grać
agresywnie i stosować pressing już na połowie Malagi. Hiszpanie cofnęli się na
swoją część boiska, ale na niej nie pozwalali na wiele Borussi, poprzez
podwajanie najlepszych zawodników. Niemiecka ekipa większość akcji
przeprowadzała środkiem, przy okazji stosując ogromną wymienność w pozycjach
między poszczególnymi zawodnikami. Borussia miała stosunkowo mało miejsca, swobodnie piłkę mogli
wymieniać jedynie Santana i Subotić na własnej połowie, lecz z wielkim trudem
przychodziło dortmundczykom przedostanie się pod bramkę Malagi. W przekroju całego meczu idealnym rozwiązaniem byłby remis, gdyż Hiszpanie nie sprawiali gorszego wrażenia niż ich oponenci. Zastosowana przez nich taktyka sprawdzała się niemal perfekcyjnie, a do awansu zabrakło szczęścia i zimnych głów poszczególnych zawodników
Kuba najsłabszy na boisku
Błaszczykowski wracający po kontuzji miał rozwiązać problem
na prawej stronie Borussi. Tak się jednak nie stało, a sam Kuba zagrał
tragiczny mecz. Nie wychodziło mu niemal nic, spowalniał akcje swojej drużyny.
Celność jego podań wynosiła zaledwie 44% (co widać na załączonym obrazku). Jak się okazało jego powrót nie
okazał się zbawieniem dla dortmundczyków, chociaż na jego usprawiedliwienie
można dodać to, że często musiał zmieniać pozycje i schodzić do środka, czy
lewej strony, aby pomóc swoim kolegom. Miał także udział przy pierwszym golu
dla swojej drużyny, stąd jego występ nie można ocenić aż tak negatywnie.
![]() |
MVP dla Lewandowskiego
Z drugiej strony najlepszy na Signal Iduna Park był Lewandowski.
Było go wszędzie pełno, starał się być cały czas pod grą, stwarzał groźne
sytuacje. Do tego bramka i spory udział przy trzecim golu. Gracze Malagi nie
pozostawiali mu dużo miejsca, a na pewno nie tyle co na La Rosaleda. Stąd
dryblingi nie wychodziły mu tak jak w Hiszpanii, obrońcy Malagi faulowali go,
gdy nie mieli pomysłu na czyste powstrzymanie Lewandowskiego, jednak nawet mimo niewielkiej przestrzeni był groźny.
Szkoda Willy’ego Caballero
Bez wątpienia największym poszkodowanym jest bramkarz Malagi,
który zarówno tydzień temu jak i na Signal Iduna Park wyczyniał rzeczy wręcz
niemożliwe. Zresztą obaj bramkarze w tym starciu spisali się ponadprzeciętnie
niejednokrotnie ratując swoje drużyny.
Kluczowe zmiany
Klopp w końcówce posłał na pozycję napastnika Felipe Santanę
– obrońcę i to przyniosło upragniony efekt. Wprowadził także Hummelsa i Sahina,
aby ułatwić rozegranie piłki. Bez wątpienia gdyby Niemiec był na murawie od
początku to Borussia nie miałaby takiego problemu z konstruktywnym wyjściem z
własnej połowy. Hummels kapitalnie potrafi prowadzić grę i bez wątpienia nie
byłoby aż tylu długich piłek, gdyby Klopp mógł go wystawić od początku, chociaż paradoksalnie jego rola w meczu z Malagą ograniczyła się do tego typu zagrań.
![]() |
Tak grała Borussia w końcówce, zmiany przyniosły określony efekt, Santana zdobył gola na 3-2 i miał duży udział przy poprzedniej bramce |
Co dalej?
Borussia po 15 latach awansowała do półfinału ligi mistrzów,
gdzie każda z ekip, która się tam znajdzie będzie miała mniej więcej równe
szanse na wygranie całego trofeum. W tym roku wyjątkowo ciężkim zadaniem jest
wytypowanie faworyta do końcowego tryumfu. Mam takie wrażenie, że jest to
jedyna szansa dortmundczyków w najbliższych latach na sukces w tych
rozgrywkach. Jeżeli Lewandowski odejdzie, to mimo wszystko będzie im bardzo
ciężko znaleźć zastępstwo dla Polaka. Tak, mogą ściągnąć za grube pieniądze
nowego napastnika, ale byłoby to sprzeczne z filozofią jaka panuje w klubie.
Byłaby to swojego sytuacja bez wyjścia, bo z drugiej strony wykreowanie
zawodnika takiego jakim został Lewandowski zajmuje dużo czasu. Jednak nie jest
to problem na euforyczny stan jaki zapanował w niemieckim klubie obecnie. Zdają
sobie sprawę ze swoich możliwości i tego jak dużo mogą osiągnąć w tegorocznej
lidze mistrzów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz