Jedną z rzeczy, która jest
charakterystyczna dla futbolu jest przemijalność i zmienność. Rok 2009 –
ćwierćfinał ligi mistrzów, Camp Nou. Barcelona – Bayern, 4-0 dla gospodarzy.
Rok 2013 – Allianz Arena, 4-0 tym razem dla Bayernu. Co jest uwłaczające dla Katalończyków
to żadna drużyna w półfinale tych rozgrywek nie przegrała tak wysoko, a podobne
upokorzenie dla tej drużyny w lidze mistrzów miało miejsce w sezonie 1997/98 z Dynamem Kijów,
szmat czasu.
![]() |
Defensywna bezwzględność monachijczyków, z którą goście nie potrafili sobie poradzić(*legenda). |
Nie pamiętam takiej
dominacji jednej drużyny nad drugą na tak wysokim etapie rozgrywek jak na
Allianz Arena w starciu Bayernu z Barceloną. Obejrzeliśmy wspaniały pokaz
umiejętności całego zespołu, gdzie każdy z Bawarczyków rozegrał kapitalne
zawody. Kluczem do sukcesu okazała się postawa w defensywie – zaczynając od
Dantego, przez Martineza, po Robbena, czy Ribery’ego.
Szukam w pamięci, ale
także nie przypominam sobie kiedy ostatni raz widziałem tak słabą Barcelonę.
Patrząc na wymiar kary - z jednej strony może wydawać się ogromny, a z drugiej
stosunkowo niski. Przy drugiej i trzeciej bramce sędzia miał pretekst do odgwizdania
przewinienia. Przy drugiej teoretyczny spalony, przy trzeciej Mueller
zastosował ruchomą zasłonę rodem z NBA na Jordi Albie. Te kilka powodów mogą
być pewnym usprawiedliwieniem takiego wyniku. Niestety dla Barcelony błędy
sędziowskie w żaden sposób nie tłumaczą tak tragicznej gry. Co gorsza sędzia
mylił się w obie strony nie dyktując karnego dla Bayernu po zagraniu ręką przez
Pique. Nie za bardzo też wiem gdzie w tej całej rywalizacji podziali się Messi,
Iniesta, czy Xavi, choć odpowiedź na to pytanie jest wymiernie prosta. Każdy z
trójki pozostał stłamszony przez graczy Bayernu, którzy na cały mecz wyszli
bezczelnie pewni, odważni, skoncentrowani. Jak to w zwyczaju mają Niemcy. Bayern zamknął możliwość zagrywania penetrujących podań Barcie przez co ta nie była w stanie stworzyć sobie sytuacji. Indywidualności też zawiodły.
Iniesta sponiewierany
był niemiłosiernie przez Javiego Martineza, o którym del Bosque przy ostatnich
powołaniach do reprezentacji Hiszpanii zapomniał mówiąc, że ten jest w słabej
formie. Wczoraj okazało się kto był w błędzie i jeżeli mecze Bundesligi nie
przekonały del Bosque co do Martineza to z Barceloną dostał koncert gry
defensywnego pomocnika.
![]() |
Gra Messiego podczas meczu, miał zaledwie 7 podań celnych w strefie ataku, do tego tylko 2 dryblingi miał udane |
Leo Messi – kompletnie bezbarwny występ, wszystkie
podania które otrzymywał były skierowane w niegroźne strefy, blisko linii
środkowej. Zagrożenia w ten sposób stworzyć się nie da, do tego każdy jego
ewentualny kontakt z piłką kończył się błyskawicznym doskokiem Bawarczyków.
Niemożliwością jest ciągłe udowadnianie swojej wielkości, nie otrzymując
odpowiedniego wsparcia od kolegów, a tego na Allianz Arena zabrakło. Nie da się
jednak nie zauważyć, że Messi tego dnia był taki jakiś nie swój, generalnie
słaby.
Napisałem także, że ten
wynik był niski, dlaczego? Otóż Bayern sprawiał wrażenia jakby chciał
stłamsić rywala, zdusić go tak, aby ten już nie powstał. Ilość sytuacji
bramkowych jest wymowna – 15 do 4 na korzyść monachijczyków, przy czym strzały
Barcelony to była kpina. Neuer jakiś czas temu powiedział w jednym
z wywiadów, że po niektórych meczach Bayernu nie musi chodzić pod prysznic. To
było jedno z tych spotkań.
Czy na naszych oczach
rośnie kolejny potężny twór, którego dominacja będzie niepodważalna przez kilka
lat? Już obecna maszyna sprawia wrażenie perfekcyjnej, a przecież następny sezon
zapowiada się jeszcze lepiej, zaklepani są Guardiola i Mario Goetze, strach się
bać co z tego wyrośnie.
Na sam koniec ciekawe zdanie wypowiedziane po meczu przez Linekera, idealnie puentujące to starcie: "Jedna z tych drużyn potrzebuje Guardioli i nie jest nią Bayern".
*Legenda do grafik
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz