Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malaga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malaga. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 kwietnia 2013

Kind of magic


Po pierwszym meczu Malagi z Borussią Dortmund pisałem, że obie drużyny zagrały na poziomie grupy ligi mistrzów. Tydzień później te same zespoły przeszły niesamowitą metamorfozę tworząc spektakl godny finału tychże rozgrywek. O takim postrzeganiu tego starcia zadecydowała piorunująca końcówka, która stanie się pewnym symbolem ligi mistrzów, do którego będziemy sięgali pamięcią przez kilka najbliższych lat.

Ci, którzy emocjonowali się końcówką poprzedniego sezonu w Premier League, pamiętają na pewno mecz City – QPR, gdzie gospodarze do mistrzostwa potrzebowali zwycięstwa, a na 2 minuty przed końcem sezonu przegrywali 1-2. W przeciągu tych magicznych 2 minut udało im się wbić cudem dwa gole potrzebne do zwycięstwa. Ta sytuacja jest bliźniaczo podobna do tego czego byliśmy świadkami na Signal Iduna Park. Oczywiście, obie drużyny walczyły o zupełnie inne cele, ale boiskowe zdarzenia były do siebie bardzo podobne. Malaga, w 91 minucie prowadzi 1-2 i nic nie wskazuje na to, by cokolwiek mogło pójść nie tak. Dwa błędy – najpierw Demichelisa, potem sędziego doprowadziły do tego, że hiszpańska ekipa musiała pożegnać się z elitarnymi rozgrywkami na rzecz Dortmundu.
Przy decydującym golu dla Borussi był ewidentny spalony, lecz przy golu drugim golu dla Malagi także sędzia popełnił błąd
Po tym spotkaniu ponownie pojawia się temat sędziów, którzy w koncertowy sposób zaważyli o wyniku tego meczu. Owszem, obie drużyny odniosły mniej więcej podobne korzyści i straty, ale takie pomyłki jakie miały miejsce we wtorek nie mają prawa się zdarzyć. Problem polega na tym, że ciężko odnaleźć jest złoty środek na poprawę sędziowania.

Jak wyglądał sam mecz?

Spotkanie przebiegało w dobrym tempie, Borussia Dortmund starała się od początku przejąć inicjatywę, natomiast Malaga próbowała wychodzić z błyskawicznymi kontratakami. Swoje nadzieje opierała na geniuszu Isco i solidności na prawej stronie. Hiszpańska drużyna wyszła w bardziej defensywnym ustawieniu niż na La Rosaleda, Pellegrini postanowił zagęścić prawą stronę Malagi, asekurując się przed groźnymi atakami Borussi na lewym skrzydle skąd szło największe zagrożenie tydzień temu. Malaga nie grała też już tak wysoko jak to miało miejsce tydzień temu, przez co dortmundczycy mieli ogromne problemy z przedostaniem się pod bramkę. Ostatecznie odnieśli zwycięstwo dzięki dwóm wrzutkom na aferę w pole karne. Przez cały mecz starali się grać agresywnie i stosować pressing już na połowie Malagi. Hiszpanie cofnęli się na swoją część boiska, ale na niej nie pozwalali na wiele Borussi, poprzez podwajanie najlepszych zawodników. Niemiecka ekipa większość akcji przeprowadzała środkiem, przy okazji stosując ogromną wymienność w pozycjach między poszczególnymi zawodnikami. Borussia miała stosunkowo mało miejsca, swobodnie piłkę mogli wymieniać jedynie Santana i Subotić na własnej połowie, lecz z wielkim trudem przychodziło dortmundczykom przedostanie się pod bramkę Malagi. W przekroju całego meczu idealnym rozwiązaniem byłby remis, gdyż Hiszpanie nie sprawiali gorszego wrażenia niż ich oponenci. Zastosowana przez nich taktyka sprawdzała się niemal perfekcyjnie, a do awansu zabrakło szczęścia i zimnych głów poszczególnych zawodników


Kuba najsłabszy na boisku
Błaszczykowski wracający po kontuzji miał rozwiązać problem na prawej stronie Borussi. Tak się jednak nie stało, a sam Kuba zagrał tragiczny mecz. Nie wychodziło mu niemal nic, spowalniał akcje swojej drużyny. Celność jego podań wynosiła zaledwie 44% (co widać na załączonym obrazku). Jak się okazało jego powrót nie okazał się zbawieniem dla dortmundczyków, chociaż na jego usprawiedliwienie można dodać to, że często musiał zmieniać pozycje i schodzić do środka, czy lewej strony, aby pomóc swoim kolegom. Miał także udział przy pierwszym golu dla swojej drużyny, stąd jego występ nie można ocenić aż tak negatywnie.


MVP dla Lewandowskiego
Z drugiej strony najlepszy na Signal Iduna Park był Lewandowski. Było go wszędzie pełno, starał się być cały czas pod grą, stwarzał groźne sytuacje. Do tego bramka i spory udział przy trzecim golu. Gracze Malagi nie pozostawiali mu dużo miejsca, a na pewno nie tyle co na La Rosaleda. Stąd dryblingi nie wychodziły mu tak jak w Hiszpanii, obrońcy Malagi faulowali go, gdy nie mieli pomysłu na czyste powstrzymanie Lewandowskiego, jednak nawet mimo niewielkiej przestrzeni był groźny.

Szkoda Willy’ego Caballero
Bez wątpienia największym poszkodowanym jest bramkarz Malagi, który zarówno tydzień temu jak i na Signal Iduna Park wyczyniał rzeczy wręcz niemożliwe. Zresztą obaj bramkarze w tym starciu spisali się ponadprzeciętnie niejednokrotnie ratując swoje drużyny.

Kluczowe zmiany
Klopp w końcówce posłał na pozycję napastnika Felipe Santanę – obrońcę i to przyniosło upragniony efekt. Wprowadził także Hummelsa i Sahina, aby ułatwić rozegranie piłki. Bez wątpienia gdyby Niemiec był na murawie od początku to Borussia nie miałaby takiego problemu z konstruktywnym wyjściem z własnej połowy. Hummels kapitalnie potrafi prowadzić grę i bez wątpienia nie byłoby aż tylu długich piłek, gdyby Klopp mógł go wystawić od początku, chociaż paradoksalnie jego rola w meczu z Malagą ograniczyła się do tego typu zagrań.
Tak grała Borussia w końcówce, zmiany przyniosły określony efekt, Santana zdobył gola na 3-2 i miał duży udział przy poprzedniej bramce

Co dalej?
Borussia po 15 latach awansowała do półfinału ligi mistrzów, gdzie każda z ekip, która się tam znajdzie będzie miała mniej więcej równe szanse na wygranie całego trofeum. W tym roku wyjątkowo ciężkim zadaniem jest wytypowanie faworyta do końcowego tryumfu. Mam takie wrażenie, że jest to jedyna szansa dortmundczyków w najbliższych latach na sukces w tych rozgrywkach. Jeżeli Lewandowski odejdzie, to mimo wszystko będzie im bardzo ciężko znaleźć zastępstwo dla Polaka. Tak, mogą ściągnąć za grube pieniądze nowego napastnika, ale byłoby to sprzeczne z filozofią jaka panuje w klubie. Byłaby to swojego sytuacja bez wyjścia, bo z drugiej strony wykreowanie zawodnika takiego jakim został Lewandowski zajmuje dużo czasu. Jednak nie jest to problem na euforyczny stan jaki zapanował w niemieckim klubie obecnie. Zdają sobie sprawę ze swoich możliwości i tego jak dużo mogą osiągnąć w tegorocznej lidze mistrzów.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Powinno być 0-4, jest 0-0. Nieskuteczna Borussia remisuje z przeciętną Malagą.

Mecz między Malagą, a BVB przypomniał bardziej starcie grupowe niż mecz ćwierćfinałowy. Spora ilość błędów w obronie, niewykorzystane sytuacje przede wszystkim przez ekipę z Dortmundu doprowadziły do tego, że w rewanżu możemy mieć pozorne emocje. Dlaczego tylko pozorne? Z taką grą Malaga specjalnie nie ma czego szukać na Signal Iduna Park.

Starcie na La Rosaleda było dobre tylko przez pierwsze 60 minut. Potem nie wiedzieć czemu obie drużyny albo osłabły, albo zadowoliły się bezbramkowym remisem.

Słabość Malagi we wczorajszym meczu wynikała głównie ze skutecznego odcięcia od gry przede wszystkim Isco. Ten przy każdym dotknięciu piłki był podwajany i przez to nie mógł rozwinąć skrzydeł. Stąd też Piszczek był tak mało aktywny z przodu, jego głównym zadaniem było zatrzymanie młodego Hiszpana. Po za tym Borussia prawą stroną niemal nie atakowała, większość akcji szła środkiem.

Na prawej stronie Joaquin miał trochę więcej miejsca, głównie dzięki wspomagającemu Jesusowi Gamezowi i stąd szło główne, choć niewielkie zagrożenie ze strony Malagi. Gamez starał się być aktywny z przodu, stwarzał przewagę i jeżeli chodzi o grę ofensywną to z hiszpańskiej drużyny wyróżniłbym właśnie jego.
Podania Gameza do Joaquina, ich współpraca wyglądała dobrze, po drugiej stronie Isco nie miał takiego wsparcia od Antunesa, czy środkowych pomocników
Borussia Dortmund stworzyła sobie co najmniej 4 stuprocentowe sytuacje, które koncertowo zmarnowali Mario Goetze i Robert Lewandowski. Piłkarze Malagi zostawiali naprawdę bardzo dużo miejsca swoim przeciwnikom i stąd Ci w pierwszej połowie nie mieli problemów z przeprowadzaniem groźnych akcji. Do tego ich linia obrony grała stosunkowo wysoko, a to była woda na młyn na szybkich pomocników Borussi ze względu na mało zwrotnych defensorów Malagi. Lewandowski dzięki temu, że miał wsparcie ze strony Reusa i Goetze, mógł jak to ma w zwyczaju wycofać się i skutecznie rozegrać piłkę. W ten sposób wypracował kilka sytuacji partnerom. Obaj wymieni Niemcy biegali na tyle blisko Polaka, że ten po prostu ma z kim kombinacyjnie grać, czego nie może robić w reprezentacji.
Podania, które otrzymał Lewandowski, ten obrazek pokazuje, że Polak wychodził  często po piłkę do środkowej strefy i grał na całej szerokości boiska. Warto podkreślić też, że Lewy przeprowadził aż 7 skutecznych dryblingów, najwięcej w całym meczu
W starciu na La Rosaleda rzuciła mi się też w oczy gra Groskreutza, który specjalnie nie nadaje się do kombinacyjnej gry dortmundczyków. W takich akcjach nie może się odnaleźć i spowalnia grę. Jego głównymi atutami są waleczność i gra w obronie. To drugie z Malagą mu wychodziło dobrze, ale brak Kuby Błaszczykowskiego był widoczny. Ten prawdopodobnie będzie już zdrowy na rewanż i automatycznie powinien wskoczyć do pierwszego składu. Na uwagę zasługuje też to jakie zmiany przeprowadził Klopp co tylko świadczy o tym jak krótką ławkę posiada Borussia. Julian Schieber, w ciągu 20 minut nie pokazał niczego ciekawego, a decyzje jakie podejmował były katastrofalne. Po wprowadzeniu tego zawodnika gra ewidentnie siadła.

Bez wątpienia bohaterem całego meczu był Willy Caballero, który uchronił Malagę przed porażką. Dzięki niemu w rewanżu możemy jeszcze liczyć na jakieś emocję, a Argentyńczyk nie po raz pierwszy pokazał klasę w meczach ligi mistrzów.

Obaj menedżerowie mówią, że bezbramkowy remis jest otwartym wynikiem. Ciężko się z nimi nie zgodzić, ale każde inne rozstrzygnięcie niż awans Borussi byłoby traktowane w ramach sensacji. Różnica klas była aż nadto widoczna, chociaż nie takie cuda wianki się w futbolu działy. W końcu Pellegrini doskonale wie jak grać w meczach o stawkę w lidze mistrzów. W 2006 roku awansował do półfinału tych rozgrywek z przeciętnym Villareal, chociaż teraz zadanie przed nim jest jeszcze trudniejsze, wywieźć choćby punkt z paszczy lwa – Signal Iduna Park, gdzie Borussia wszystkie mecze w lidze mistrzów wygrała.